Posty

Blog przeniesiony!!! Zapraszam na www.notobedemama.pl!!!

Stało się!!!

Wreszcie nareszcie przeniosłam bloga na Wordpressa i od dziś nie będe dodawać tutaj już żadnej nowej treści.
Zapraszam serdecznie pod nowy adres: www.notobedemama.pl

Gdy niemowlę ma 8 miesięcy, czyli co u nas

Ten post miał być krótki, ale wyszło jak zawsze:) Piszę go, by dać znać, że żyję, w skrócie opowiedzieć, co u nas i zmobilizować się wreszcie porządnie do systematycznego pisania. Lista tematów do opisania i zaczętych artykułów wciąż się wydłuża, a ja nadal nieogarnięta w tym względzie. A widzę po statystykach, że blog nadal jest odwiedzany:) Zatem dla Was, Czytelniczek i Czytelników mały update dzisiaj.

ZDROWIE MATKI I MAŁEGO CZŁOWIEKA Mały Człowiek ma już 8 miesięcy i 10 dni. Waży 7 kg i to nie za wiele jak na ten „wiek”, ale jest długi i wygląda zdrowo. Żelazo wprawdzie ma w dolnej granicy normy, jednak lekarka widząc wczoraj wyniki morfologii nie mówiła nic o anemii. Do tej pory zachorował nam tylko raz i na szczęście obyło się bez antybiotyku. Trzyma się chłopak.
Trzy razy w tygodniu chodzimy na długie spacery do dwóch ośrodków rehabilitacyjnych. Mały Człowiek, przez obniżone napięcie mięśniowe, potrzebuje ćwiczeń, żeby odzyskać pełną sprawność. Dopiero w długi weekend majowy z…

Matka blogerka na macierzyńskim streszcza życie i czyta kolejną książkę

KIEDY NIEMOWLĘ SPI Mały Człowiek od czterdziestu minut wtula się we mnie owinięty miękką, błękitną chustą. Śpi snem sprawiedliwego miarowo oddychając. Cudny widok. Za drzwiami pokoju słychać gwar - świętujemy urodziny mamy mego Męża. Lubię rodzinę i chętnie dołączyłabym do gawiedzi, jednak pragnę, żeby dziecię miało porządną drzemkę więc chodzę po pokoju i korzystam z chwili dla siebie. I piszę!!!

NIE TAK MIAŁO BYĆ Jak widzisz, Czytelniczko i Czytelniku, mój blog o macierzyństwie utknął na etapie porodu. Coś kiepska ze mnie blogerka. Przez ponad pół roku spadał na liście moich priorytetów coraz niżej. Codzienność z maluchem, życie rodzinne, powrót do wspólnoty i grupy hobbystycznej oraz odsypianie zarwanych nocy - to wszystko wypełnia mi dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Przyznam szczerze, że nie tak to sobie wyobrażałam. W czasie ciąży namalowałam w głowie utopijny obraz macierzyństwa, a jego barwy podsycało czytanie blogów parentingowych i postów matek, któ…

Jestem mamą! Pomimo trzech poronień i polimorfizmów w genach MTHFR i PAI-1

Oto stało się!
1 września 2018 r., o godzinie 23:57 na świat przyszedł nasz syn! Urodzony siłami natury ważył 3000 g, mierzył 55 cm i dostał 10/10 punktów w Skali Apgar. Można rzec, że równy z niego gość;)

Wyczekany, wymodlony, ukochany od pierwszej chwili, gdy tylko dowiedzieliśmy się, że został poczęty.

Dziś ma już dwa tygodnie i z dnia na dzień jesteśmy coraz bardziej wdzięczni Bogu za to, że daje nam doświadczać cudu rodzicielstwa.

W mojej głowie kłębi się mnóstwo przemyśleń, porad praktycznych dotyczących porodu i pierwszych dni połogu, przeżywam sporo różnorakich emocji i nie mogę doczekać się, kiedy to wszystko spiszę i opublikuję.

Póki co priorytetem jest szeroko pojęte poznawanie pierworodnego, jego potrzeb, jego nastroju i odpowiadanie na nie w adekwatny sposób (co czasem bywa niełatwe, ale uczymy się z mężem dość szybko:)).

Czytających tego bloga zapewniam o kontynuacji; dziękuję jednocześnie za wszystkie maile z informacją, że jest potrzebny, a moja historia dodaje otuchy. Na…

Małowodzie i hipotrofia jednak nas nie dotyczą

Weekend minął i już po pobycie w szpitalu.
Kiedy w piątek lekarz dość długo badał mnie i sprawdzał przeróżne parametry młodego trochę mnie nastraszył. Waga dziecka w 36 tygodniu równa 2150 gramów to dość mało choć nadal w granicach normy. Pozostawiona na obserwacji w kierunku małowodzia i hipotrofii płodu czekałam na poniedziałek, kiedy po raz kolejny ktoś mnie zbada i sprawdzi, co się zmieniło.
Sam pobyt w szpitalu minął błyskawicznie - sen, temperatura, KTG, jedzenie, odwiedziny, czytanie książki, internety, pisanie posta i tak w kółko. Oprócz morfologii i CPR nie robiono mi w weekend żadnych dodatkowych badań.
Tym razem nie nawiązywałam bliższej znajomości ze współtowarzyszkami w sali, które znały się spoza szpitala i omawiały szereg tematów we dwie. Zagadnięta odpowiadałam chętnie, jednak sama nie wywoływałam żadnych tematów. Tym bardziej, że jak wywnioskowałam z zasłyszanych rozmów, dość znacznie różniłyśmy się w podejściu w życia, do wychowywania dzieci, do samego porodu. I gd…

Drugi pobyt w szpitalu podczas ciąży

Piątek późnym popołudniem. To miała być krótka wizyta w szpitalu na badanie ktg, żeby upewnić się, że serduszko młodego bije poprawnie i nie ma skurczów mięśni macicy. I tak pokazał zapis - książkowo jak na zaczynający się nazajutrz 36 tydzień ciąży. Tyle, że po badaniu ktg w standardzie szpitala podczas takiej wizyty jest jeszcze USG i tu już nie było tak kolorowo. Młody lekarz długo jeździł głowicą USG po moim brzuchu, aż w końcu zapytał ile wody dziennie piję. Hmm - spoooro, bo są upały. Pytanie jednak mnie zaniepokoiło więc drążyłam po swojemu - "czy to pytanie sugeruje, że piję za mało?" Lekarz niepewnie potwierdził po czym rzekł, że według niego jest za mała ilość wód płodowych. Sprawdzał, sprawdzał, mierzył, liczył i generalnie stwierdził, że jednak za mało. Zapytał też ile ważyło dziecię podczas ostatniej wizyty - 2100g w ubiegłą środę, czyli 10 dni temu. Teraz według badania waży 2150g. Oczywiście można brać pod uwagę błąd pomiaru jednak jak na ten tydzień ciąży na…

9 miesiąc ciąży - ostatnia prosta

Duszne powietrze w naszym salonie można kroić nożem i rozdzielać sowicie. Nie pomagają otwarte okna z dwóch stron mieszkania i próba robienia przewiewu. Jedyne, co mnie ratuje przed zejściem z tego świata w ciągu dnia to częsty prysznic i hektolitry wody. Mój mąż, który przychodzi po pracy około 17:00-17:30, zastaje bezwładne zwłoki na łóżku i niemrawą odpowiedź "yhy" na powitalne "cześć kochanie". Wieczorami uruchamiam się dopiero po 19:30, kiedy mój mózg jest w stanie jako tako działać. Około 21:00 wychodzę sama lub wychodzimy razem na spacer i robimy rundki dookoła bloków naszego osiedla. Do czasu, kiedy pęcherz nie woła "zabierz mnie do łazienki!" Czasem wychodzę kilka razy.
Otwierając na oścież okno w sypialni i kładąc się brak nakrycia próbuję pomóc sobie w zaśnięciu. Nie jestem w stanie położyć się już na prawym boku, a i na plecach nawet przez moment jest mi niewygodnie i martwiąco kłuje mnie w okolicy serca więc jedyna pozycja odpoczynku jest na…