Pomysły, plany i inspiracje do bycia fajną mamą


Tadam! U nas już trzeci trymestr!
Czas nam umyka błyskawicznie i po chwili zastanowienia postanowiłam spisać sobie myśli, pomysły, plany, jakie zrodziły się w mojej głowie na temat rodzicielstwa w ciągu ostatnich miesięcy. Ogromny wpływ na powyższe miało kilka czynników: fakt, że z wykształcenia jestem oligofrenopedagogiem (specjalizacja: rewalidacja) i mam świadomość, że rozwój dziecka można i należy wspierać w odpowiedni sposób; fakt, że zaczytuję się w kilku blogach, które podam za chwilę; fakt, że mam w otoczeniu młode mamy i obserwując je i ich dzieci wyciągam coś dla siebie. I na koniec dodam jeszcze jedno - chciałabym być po prostu fajną mamą, taką, jaką sama chciałabym mieć (nie ujmując niczego mojej rodzicielce, choć sporo rzeczy zamierzam jednak robić inaczej:))

Zapisuję zatem małą listę:
  1. Chcę być mamą szczęśliwą, która pamięta, że też potrzebuje odpoczynku, luzu, wyjścia z domu, słowem - czasu dla siebie i zadbania o siebie. Mówią, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
  2. Chcę być mamą, która stale pamięta, że od dziecka zasadniczo ważniejszy jest jednak jego tata (był pierwszy:)) i trzeba dbać o małżeństwo:) Poza tym niech dziecię się napatrzy zawczasu na kochających się ludzi i koduje taki obraz w głowie:)
  3. Chcę być mamą kochającą bezwarunkowo, troskliwą, czułą, wspierającą, stabilną emocjonalnie, konsekwentną, ale i spontaniczną. Mama poukładaną i mamą szaloną. Mamą kreatywną, inspirującą, uczącą samodzielności, ale i wymagającą, gdy służy to faktycznie dobremu rozwojowi dziecka.
  4. Chcę być mamą dbającą o właściwe nawyki żywieniowe, mamą pokazującą różne opcje, a przy tym tłumaczącą czemu jedne są lepsze od drugich.
  5. Chcę być mamą akceptującą, rozumiejącą i wyrozumiałą, uczącą porządku, gospodarności, oszczędności i przedsiębiorczości.


Co już postanowiliśmy?
  1. Minimalizm
Od pewnego czasu nie gromadzę rzeczy, raczej sprzedaję lub oddaję to, czego nie używam albo bez sentymentu wyrzucam to, co się nie nadaje do oddania czy sprzedania.
Z tego też powodu śledzę różne grupy na FB i notuję sobie, co będzie totalnie niezbędne w wyprawce dla naszego dziecięcia.
  1. Ekologia
Odkąd piorę w orzechach indyjskich, używam tylko szarego mydła polskiej produkcji, mam jeden kosmetyk do mycia ciała i włosów (szampon bez tych wszystkich chemikaliów), nie stosuję kremów ani balsamów (za to mam masło shea i planuję kupić olejek arganowy) zaczęłam zastanawiać się nad tym, co jeszcze mogę zrobić. Teraz już wiem i o tym potem:)
  1. Polskie produkty
Lubię świadomie wspierać nasze rodzime biznesy i naszą gospodarkę. Robiąc listę zakupów wszędzie, gdzie się da, szukam artykułów polskich producentów.
  1. Czas
Podjęliśmy decyzję, że idę na urlop macierzyński na cały rok, dzięki czemu będę mogła w pełni skupić się na byciu mamą i żoną.


Co zorganizujemy/kupimy?

MEBLE
Łóżeczko, przewijak, komoda, fotel do karmienia:
Na ten moment mamy małe łóżeczko firmy Klupś (polska produkcja) na pierwsze pół roku życia Młodego. Model z kółkami, opuszczaną całkiem barierką i możliwością dowolnego ustawienia wysokości dna kupiliśmy na olx wraz z materacykiem, pościelą, ochraniaczem na szczebelki i rogalem do karmienia za niecałe 200 zł. Jutro jedziemy po przewijak i akcesoria (też olx). Do tego dokupimy jeszcze komodę z 4 szufladami (już czyham na olx:)), pudełka do środka, żeby porządek był i będzie komplet, który zagrzeje miejsce w sypialni. Tu niestety nie ma "made in Poland", ale jednak wygrywa cena mebla.
Planujemy na razie urządzić królestwo w sypialni, żebym miała dziecię blisko siebie (wspólne spanie na jednym łóżku na razie mnie nie przekonuje) i w nocy mogła bez wstawania i budzenia Męża karmić piersią. M. to zawodnik, który potrzebuje dużo snu i muszę dbać o jego kondycję, mam nadzieję, że szybko się przyzwyczai:)
Nad fotelem do karmienia dumam. Wiele osób poleca, a ja się zastanawiam czy inwestować w taki mebel.

AKCESORIA
Wózek:
Tu sprawa wygląda tak - rodzimy we wrześniu, tuż przed sezonem grzewczym i smogiem w powietrzu. Nie planuję wystawiać malucha na toksyczne warunki, szczególnie, że mamy w mieszkaniu super fantastyczny oczyszczacz powietrza. Dlatego nie kupujemy gondoli, bo nie zamierzam jeździć z dzieckiem na długie spacery w zimie. Mamy obiecany głęboki wózek od koleżanki. Co prawda "wiekowy", ale wystarczy, żeby ktoś inny niż my chciał dziecię wziąć na spacer w razie braku smogu. Dostałam już dwie chusty, kółkową oraz tkaną i zamierzamy nosić małego w chuście od samego początku. W ramach szkoły rodzenia będziemy mieć zajęcia z doradcą chustowym, planujemy też po porodzie umówić się na konsultację z doradcą, żeby nauczyć się jak wiązać chustę i nosić, żeby nie zaburzyć rozwoju dziecka. Nie mogę się doczekać, jak to małe ciałko będzie wtulone w mamusię i szczęśliwe, że ma ją tak blisko:)
Po sezonie grzewczym i jak mały będzie samodzielnie siadał planujemy zakup spacerówki.

Wanienka:
Tu też nie będzie tradycyjnie:)
Kilka lat temu widzieliśmy u znajomych wiaderko do kąpieli. Początkowo zbaranieliśmy - no bo jak - dziecko - noworodka(!) wkładać do wiadra???
Ale, że wizyta pokrywała się z czasem kąpania mieliśmy okazję zobaczyć jak to działa. Byliśmy zachwyceni!
Dziecko spokojniutkie, bezpieczne, tata siedział sobie wygodnie na podłodze trzymając owe wiaderko pomiędzy nogami i mył dziecię. No czad.
Trzecie dziecko w tym właśnie kąpią, a jak nasze się urodzi - przejmiemy akcesorium:) Chyba, że wcześniej trafimy na mega okazję na olx:)

Pieluchy i chusteczki:
Gdzieś kiedyś słyszałam o pieluchach wielorazowych, które się pierze. Pomyślałam wtedy - ciekaweeeee.
Przypomniałam sobie jak moja mama prała i gotowała pieluchy tetrowe mojej młodszej siostry i rozwieszała je wszędzie w naszym mieszkaniu. Pomimo tego widoku w pamięci i ogólnego wszędobylstwa jednorazówek czułam, że to jednak było takie… naturalne!
Po przeczytaniu książki "Poradnik dla zielonych rodziców" i zapoznaniu się z argumentami przeciwko używaniu pieluch jednorazowych i popularnych chusteczek nawilżanych wiedziałam, że nie będziemy ich stosować. Dołączyłam do grupy na FB o tematyce wielopieluchowania i potwierdziłam swoje podejście.
Obecnie mamy już zakupiony od koleżanki niemal nowy pakiet pięknych, kolorowych otulaczy i wkładów chłonnych i to wszystko dobrej jakości (głównie polscy producenci) i za połowę ceny. Do tego papierki biodegradowalne. Jak dobrze pójdzie to starczy na cały okres pieluchowania.
Do szpitala kupimy jednorazowe pieluchy ekologiczne, żeby się nie martwić o pranie wkładów do wielorazowych, ale skład jest przyjazny dla dziecka a okres rozkładania stosunkowo krótki.
Zamiast popularnych chusteczek nawilżonych masą chemikaliów planuję używać takich, które nasączane są tylko wodą albo myjek wielorazowych. Na spacery wodę będę sobie nosić w termosie, a chusteczki lub myjki wielorazowe w woreczku. Zobaczymy jak się to sprawdzi.
Wiem, że nie będzie lekko, ale zbyt wiele dziewczyn na grupach dla mam "wielopielo" pisze, że to była bardzo dobra decyzja w ich życiu.

Pranie i higiena:
Ten temat jeszcze badam, bo wiem, że pieluchy wielorazowe trzeba odkażać. Pojawi się zatem na pewno jakiś naturalny środek do prania, zarówno pieluch jak i ubranek.
Dla Młodego na pewno nie będę kupować żadnych kremów i oliwek z półek dla dzieci. Tu też jeszcze badam temat i czytam o naturalnych olejkach i oliwach.
Na jednej ze stron przeczytałam też o sprzątaniu bez chemii i planuję przygotować i wkrótce spróbować umyć podłogi i armaturę środkami na bazie sody oczyszczonej, octu jabłkowego i cytryny.
I nie chodzi o to, że jestem jakąś zagorzałą eko-wariatką, która biega z rózgą za tymi, co stosują popularne kosmetyki. Po prostu zbyt dużo wiem o wpływie chemii na organizm i chcę zadbać o to, żeby nie niszczyć zdrowia swojej rodziny.

Zabawki:
Tu sprawa jest z jednej strony prosta, a z drugiej skomplikowana:)
Maluszek niewiele potrzebuje, a wraz z rozwojem planuję wprowadzać typy zabawek zgodnych z pedagogiką Marii Montessori, o jakich pisze m.in. Katarzyna Frenczak-Sito na swoim blogu: https://kukumag.com/pomysly-fajne-prezenty-dzien-dziecka-ebook-pobrania/ 
Co się da, to spróbuję zrobić sama, albo wciągnąć do produkcji Męża - do tego zachęcają autorki "Poradnika dla zielonych rodziców".
Jeszcze ze studiów pedagogicznych wyniosłam przekonanie, że żadne plastikowe świecąco-grające bzdety nie będą mi się walały po mieszkaniu. Jestem zdania, że najlepsze zabawki to nie-zabawki (garnek, drewniana łyżka, itd.) i ze lepiej mało a konkretnie.
Skomplikowane może być zapanowanie nad rodziną i znajomymi, choć trochę już mnie znają, wiedzą, że mam swoje zdanie i zasady i na pewno w odpowiednim czasie dostaną wskazówki, jakich prezentów sobie nie życzymy. Dla ułatwienia przekażę wskazówki, jak dobierać zabawki, jeśli już koniecznie chcą obdarować czymś malucha.

Pokój dziecka:
Choć początkowo pierworodny będzie mieszkał z nami chciałabym, żeby miał przygotowany swój pokój, w którym będziemy spędzać czas w ciągu dnia i do którego się wprowadzi całkowicie w odpowiednim czasie. Mam już parę pomysłów zainspirowanych cytowanym blogiem kukumag.com, ale na razie zostawię je dla siebie.



I na koniec lista stron i blogów, które czytam, i które inspirują mnie przepotężnie i są skarbnicą wiedzy (kolejność przypadkowa)!

Komentarze

  1. Ależ miło czytać takie dobre wieści. Jestem z Tobą właściwie od początku bloga. Zaglądaj tu częściej :)/ Ściskam, M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję pięknie! Gdzieś mi się "zawieruszył" ten komentarz dlatego dopiero teraz nań odpisuję.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Zapraszam Cię do dzielenia się wszystkim, cokolwiek przychodzi Ci do głowy czytając to, co napisałam.

Najczęściej czytane

Nowe odkrycie - mutacja genu PAI-1

Mutacja genu MTHFR a poronienia - nowe fakty

Jestem mamą! Pomimo trzech poronień i polimorfizmów w genach MTHFR i PAI-1