Pytania do psychologa po stracie trzeciej ciąży

Tydzień temu po raz trzeci pożegnałam się z marzeniem o rodzicielstwie na bardzo wczesnym etapie ciąży.
Tym razem, podobnie, jak za pierwszym, ciąża zakończyła się zabiegiem wyłyżeczkowania jamy macicy w szpitalu.

Przez chwilę po zabiegu chciałam umówić się z jakimś psychologiem, który odpowiedziałby na pytania krążące po mojej głowie:
1. Czy to normalne, że patrząc na kobiety w ciąży, na małe dzieci czuję skurcz serca i odwracam wzrok?
2. Czy to normalne, że są momenty, w których nie potrafię patrzeć jak moja szwagierka bawi się ze swoim kilkumiesięcznym synkiem? Że czasem wychodzę z pokoju, żeby się nie poryczeć?
3. Czy to normalne, że gdy wszyscy wokół pragną mieć go na rękach - ja nie wyrywam się wcale?
4. Czy powinnam „tak” się zachowywać, skoro nasze ciąże zakończyły się w piątym czy szóstym tygodniu ciąży, kiedy nawet nie zdążyły zabić serduszka naszym maluszkom?
5. Czy puste jajo płodowe to też dziecko?
6. Czy uświadamiać otoczenie o tym, czego doświadczyliśmy, czy zostawić przeżycia dla siebie? Do tej pory nie dzieliliśmy się jakoś specjalnie tym, co nas spotyka, ale czy to dobre?

Psycholog poszedł jednak do domu zanim udało mi się go złapać (tym razem nikt nie oferował takiej opcji, sama o nią zapytałam), a po wypisie opieka psychologa w szpitalu "już się nie należy".

Pomógł mi jednak Internet i miejsca dla rodziców po stratach dzieci.
Fantastyczny serwis Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu - strona www.poronienie.pl, na której, prócz odpowiedzi na większość pytań, znalazłam też praktyczne informacje co dalej, jakie badania wykonać, jak żyć.
Generalnie - czas leczy rany.

Nie chcąc rozpamiętywać, a pragnąc żyć w miarę normalnie postanawiam, że nie dam się czarnym myślom, ogarnę się i zobaczę co przyniesie przyszłość.

Komentarze

Najczęściej czytane

Nowe odkrycie - mutacja genu PAI-1

Mutacja genu MTHFR a poronienia - nowe fakty

Jestem mamą! Pomimo trzech poronień i polimorfizmów w genach MTHFR i PAI-1